środa, 20 listopada 2013

Karpacka 43, 2013

Opuszczony dom przy ulicy Karpackiej, wygląda na leciwy. Kto w nim mieszkał i do kiedy?







7 komentarzy:

  1. Jest opuszczony już od co najmniej 15 lat, jak nie dłużej. Chodziłam do podstawówki niedaleko i już w 1999 roku nikt w nim nie mieszkał, zawsze ogrodzony, zapuszczony, zabity.

    OdpowiedzUsuń
  2. Budynek do rozbiórki. Przed wczoraj wyciete zostaly wszystkie drzewa wokol tego budynku. Przy okazji zniszczyli drzwi wejsciowe i systematycznie miejscowi zbieracze wynoszą wszystkie rzeczy ktore mozna sprzedac a o dziwo jest co. Z zewnatrz widać bardzo dużo kartonów. Okna nie sa zabezpieczone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, byłem zobaczyć. Oprócz wyciętych drzew są też opuszczone budynki wewnątrz, z ulicy ich nie widać. Całość wygląda jak teren przygotowany do 'oczyszczenia'.

      Usuń
    2. Zostało już rozebrane zostało tylko uporządkowanie terenu

      Usuń
  3. Ktoś wie do kogo należy ta działka?

    OdpowiedzUsuń
  4. Zburzyli... Dom bardzo ciekawy , Wyglądało to jak by mieszkańcy wyprowadzili się bardzo szybko lub uciekali wszystko zostawili. Mieszkałem w bloku obok , całe dzieciństwo tam spędziliśmy wchodząc codziennie do środka , szukając wartościowych rzeczy a także bawiąc się w chowanego. W środku bardzo dużo dokumentów , swiadectwa szkolne , paszporty oraz pocztówki. Z tego co wywniąskowałem to mieszkało tam kilka rodzin , w ostatnim domku na zapleczu działki wydaje mi się że jakoś w 2008 - 2010 ktoś jeszcze mieszkał. Bardzo często widzieliśmy starszego pana jak tam wchodził. Udało mi się prawdopodobnie namierzyć rodzinę która mieszkała w pierwszym domu , znalazłem na fb. Nazwiska i imiona się zgadzają, a osoby także są podobne do znalezionych w środku zdjęć. Wszystkie mieszkają w Pensylwanii(tak mają napisane)A także są z Bydgoszczy. Nie znalazłem innych osób na fb o takim nazwisku (....) jak było tam napisane. Bardzo interesuję mnie historia tego domu , chciałbym napisać do tych ludzi , może bym się dowiedział coś ciekawego ale brakuje mi odwagi! Pozdrawiam bardzo ciekawy blog! :)

    OdpowiedzUsuń